DZIENNIK POLSKI napisał o zLotarybka.pl: Jak z bajki
"Jak z bajki"
Katarzyna Klimek, DZIENNIK POLSKI 22.XII.2006r.
To inny świat. Odmienny od codziennego. Jak z bajki o "Rybaku i złotej rybce", a raczej o rybakach i złotych rybkach.
Magdę wszyscy nazywają "Wielką Ciocią". Dlatego, że sama jest wielka i wielki jest też rodzinny dom dziecka, który prowadzi w Łodzi.
- Dwa lata temu szukałam pomysłu na prezenty dla dzieci. Niełatwo przygotować się do świąt, gdy ma się tylko fundusze z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej - opowiada. Przyjaciel powiedział jej, że jest strona w Internecie: www.zLotarybka.pl, że tam można opisywać marzenia, które potem ktoś spełnia. Napisała więc i poprosiła o pomoc. Reakcja była natychmiastowa.
- Listonosz miał ubawy, wręczając dużą paczkę zaadresowaną "Dla Wielkiej Cioci od złotej rybki" - śmieje się Magda.
Agnieszka jest samotną matką. Kiedy była w szóstym miesiącu ciąży, szukała przez Internet organizacji zajmujących się wspieraniem ludzi w trudnej sytuacji. Przez przypadek trafiła do Polskiego Portalu Marzeń.
- Czytałam o marzeniach innych ludzi i nie wierzyłam, że ktoś je rzeczywiście spełnia - wspomina. Jednak postanowiła spróbować. Po pewnym czasie otrzymała wyprawkę dla niemowlaka. Ubrania, pampersy, kocyk, pościel, zabawki, kremy i oliwki. Później odezwały się kolejne "złote rybki". Jedna z nich, aż z Sopotu, przysłała na południe Polski ubranka dla małej Oliwki.
"Marzę o rowerze. Mam 6 lat, a nawet prawie 7. 22 kwietnia mam urodziny... To byłby superprezent. Nie musi być nowy, byle nie był popsuty. Bardzo lubię jeździć rowerem, ale mama nie może mi go kupić. Może ktoś zechce mi go podarować? A może złota rybka spełni marzenie?" - napisała w imieniu swojego synka Ewa z Warszawy. Mówi, że nie stać jej było na prezent dla dziecka. Widziała, jak bardzo jest mu przykro i jak ogląda się za każdym dziecięcym rowerkiem. Nie spodziewała się jednak, że życzenie zostanie spełnione. Mogło przecież zginąć wśród innych próśb, gdyby nie "złota rybka" z Sanoka.
- Kobieta, której też było bardzo ciężko. Nigdy nie zapomnę tego, co dla nas zrobiła. Zawsze będę pamiętać radość na buzi synka w momencie, gdy zobaczył rowerek - opowiada Ewa.
Marcin jest studentem. Chciał się oświadczyć swojej dziewczynie. Jak mówi: zrobić duży krok.
- Miałem problemy finansowe. A pierścionek zaręczynowy nie jest, niestety, na studencką kieszeń - tłumaczy. Wymarzył go w Portalu Marzeń. Ładny, z białego złota, z cyrkoniami.
19-letni Grzesiek chciał zrobić prawo jazdy, żeby jeździć samochodem rodziców, bo do szkoły ma aż 20 kilometrów. Kurs jednak sporo kosztuje, a on nie miał pieniędzy. Portal poleciła znajoma. Zaglądnął z ciekawości i zdziwił się, że ludzie chcą finansować cudze marzenia. Opisał swoje życzenie.
- "Złota rybka" zapłaciła za kurs. Jestem jej bardzo wdzięczny - wyznaje.
18-letnia Malwina z województwa zachodniopomorskiego marzyła, żeby pomieszkać w jakimś krakowskim hotelu i zwiedzić miasto.
- Byłam w Krakowie parę lat temu. Urzekło mnie to miejsce i chciałam tam wrócić - tłumaczy. Napisała do "złotej rybki". Odpowiedź przyszła po pół roku.
- Bardzo mnie to zaskoczyło. Już prawie zapomniałam o całej sprawie - opowiada. W Krakowie spędziła trzy dni. Mówi, że uwierzyła w ludzkie dobro.
Polski Portal Marzeń www.zLotarybka.pl działa od 2001 r. Prowadzi go Dyżurny Marzyciel Kraju. Nazywa się Sławek Rybka.
- Kiedyś ktoś bardzo mi pomógł. Zupełnie się tego nie spodziewałem. Zrozumiałem wówczas, czym jest dłoń wyciągnięta przez drugiego człowieka. Kilka miesięcy później stwierdziłem, że przecież ja też mogę zrobić coś dla innych - opowiada.
Założył więc miejsce spotkań marzycieli i osób, które te marzenia chcą realizować. Samodzielnie administruje portalem, koresponduje z tysiącami osób, spotyka się z niektórymi marzycielkami i marzycielami, pozyskuje sponsorów, stara się spełniać wybrane marzenia, ułatwia kontakty między potrzebującymi a pragnącymi pomagać. Robi to wszystko bezinteresownie. W wolnym czasie, nocami, w trakcie weekendów i podczas podróży.
- To jest coś, co trudno wyrazić słowami. Uczucie, które zrozumie ktoś, kto kiedyś pomógł innym, widział radość na twarzy drugiego człowieka i łzy szczęścia, gdy niemożliwe stawało się możliwe - tłumaczy Rybka i zapewnia, że nie zamierza nigdy zrezygnować ze swej funkcji dyżurnego marzyciela. Wymyślił nawet Dzień Marzyciela, który wypada 8 września. Obchodzi się go już od sześciu lat, ale Sławek marzy, żeby ten dzień był jednym z najpopularniejszych w kalendarzu.
Na stronę www.zLotarybka.pl może wejść każdy, kto ma jakieś marzenie. Trzeba wybrać swój login (pseudonim) i opisać to, czego się pragnie. Są tam różne działy, m.in. dla dzieci, młodzieży, mężczyzn, kobiet, zakochanych, samotnych, turystów i sportowców. Tych, którzy zaufali "złotej rybce" jest już ponad 12 500, jednak część marzeń czeka jeszcze na publikację.
- Polki i Polacy za mało marzą. Dzieci i młodzież piszą do mnie, że boją się mówić o swoich marzeniach rówieśnikom, rodzicom, nauczycielom, a jako przyczynę podają obawę o wyśmianie, niezrozumienie lub brak akceptacji. W wielu listach pada stwierdzenie, że nie muszę odpisywać, bo ktoś chciał tylko napisać o swoich marzeniach komuś, kto wysłucha i nie skrytykuje - mówi Sławomir Rybka.
- Dorośli też boją się reakcji innych, wstydzą się swoich prawdziwych pragnień. Najsmutniejsze jest to, że przez swoją postawę wszystkie te obawy przekazują dzieciom. Wielu osobom brakuje autentyczności i wiary w marzenia.
Niektórzy piszą więc o życzeniach swoich najbliższych. Występują w imieniu rodziców, rodzeństwa, przyjaciół, bo wiedzą, że oni sami by się na to nie zdobyli. Chcą sprawić im niespodziankę. Pokazać, że warto marzyć.
- Moja mama uwielbia śliczne zapachy. Zawsze marzyła o prawdziwych, markowych perfumach, ale nigdy nie było jej stać na nie. Dzięki Portalowi Marzeń mogłam podarować jej taki prezent z okazji Dnia Matki - opowiada 17-letnia Kasia. Na pytanie, czemu nie zgłosiła żadnego swojego marzenia, odpowiada, że ma ich kilka, ale największym było spełnienie życzenia mamy.
Pragnienia są różne, tak jak i różni są marzyciele. To, co jednym wydaje się błahe i zbędne, dla innych okazuje się szczytem marzeń.
- Chcę napisać na stronie Polskiego Portalu Marzeń, że mam gitarę akustyczną. Nie używam jej, a może ktoś właśnie takiej szuka - tłumaczy Justyna, której też pomogły "złote rybki". Kolekcjonuje kubki, ma ich już ponad 50. Chciała dostać jakiś wyjątkowy model, najlepiej firmowy. Taki, którego poza nią nikt inny by nie miał. Marzenie spełnił Microsoft i Telewizja Polska.
Czasem, żeby kogoś uszczęśliwić, nie potrzeba wiele. Chodzi tylko o to, żeby to niewiele dostrzec i nie przejść obojętnie obok czyjegoś marzenia. Dorotę z Jastrzębia-Zdroju ucieszył na przykład piękny bukiet róż, a 13-letniego Andrzeja z Krakowa "Księga zaginionych opowieści", bo bardzo lubi Tolkiena. Ma już kilka jego książek, ale tej jednej nie mógł nigdzie zdobyć.
Sławek Rybka mówi, że dla niego każde marzenie jest piękne i wyjątkowe - czy jest to turnus rehabilitacyjny, wizyta u dobrego fryzjera, laptop czy skok na bungee. W tym roku najwięcej marzeń opisanych na www.zLotarybka.pl spełniła firma Microsoft. Były to m.in. buty dla bezdomnego o rozmiarze 48, meble do dziecięcego pokoju, lot balonem, kurs tańca i wiele innych. Rybka marzy, żeby taka współpraca dalej się utrzymywała i żeby grono "złotych rybek" się powiększało.
Tłumaczy, że portal ma być miejscem, w którym nikt nie będzie się krępował opisywać swoje marzenia, nawet najbardziej szalone. Gorzej, jeśli ktoś będzie chciał wykorzystać dobroć innych ludzi. A takie przypadki, niestety, już się zdarzały.
- Kiedyś pewna pani dzwoniła do mnie po kilka razy i żaliła się, że jest chora na raka i leży umierająca w szpitalu. Mówiła, że pilnie potrzebuje pieniędzy. Później się okazało, że kłamała - opowiada Rybka.
Niektóre osoby, korzystające z portalu, potrafią być wymagające i nie do końca uczciwe. Zgłosiła się na przykład kobieta, która chciała dostać sporą kwotę na wykup mieszkania i spłatę zadłużenia w opłatach. Rybka mówi, że zaproponował jej pomoc w załatwieniu miejsca dla całej rodziny w domu dla matek z dziećmi - ona jednak odmówiła. Jak się okazało, jej sytuacja nie była tak ciężka, jak twierdziła. Zdarzyło się też dwa razy, że ktoś zadeklarował pomoc, a potem się z tego nie wywiązał.
- Jakiś chłopak mamił cztery niepełnosprawne osoby obietnicami, że spełni ich marzenia. W rzeczywistości robił sobie z nich żarty - mówi Sławek.
Nachalne wydzwanianie o różnych porach dnia i nocy, rejestrowanie się w portalu pod kilkoma imionami, żeby wyłudzić więcej rzeczy, nieprzyjemne komentarze - to już mniej bajkowe sytuacje. Na szczęście zdarzają się rzadko.
- Prośby są weryfikowane. Jest to konieczne, zwłaszcza wtedy gdy ktoś bardzo szczegółowo uzasadnia potrzebę spełnienia danego marzenia i przekonuje, że jest na przykład ciężko chory - mówi Dyżurny Marzyciel Kraju.
- Takie rzeczy trzeba dokładnie sprawdzić. W przypadku wykrycia próby wyłudzenia bez skrupułów zgłaszam sprawę na policję.
Marzyciele nie proszą jednak tylko o rzeczy materialne. Zwierzają się ze swoich tęsknot i pragnień, takich jak miłość, przyjaźń, ucieczka od samotności, zmiana sposobu życia, dostanie się na wymarzone studia... Szukają bratnich dusz, osób, które doświadczyły takich samych problemów albo dotknęła je ta sama choroba. Potrzebują porozmawiać, zwyczajnie, po ludzku. Piszą, że nie mogą zaoferować materialnych rzeczy, ale gotowi są wysłuchać, pocieszyć czy doradzić.
- Znalazłam tu odskocznię od codzienności, niekończących się problemów i trosk. To tak, jakby znaleźć się nagle w bajce, gdzie ludzie są dla siebie mili, rozumieją innych i dla których liczy się człowiek, a nie zasobność portfela - mówi Ewa z Warszawy.
W Polskim Portalu Marzeń ludzie dzielą się, czym tylko mogą. Padają różne propozycje. Są tacy, którzy chętnie pomogą innym w nauce, wyręczą chorego w robieniu zakupów, narysują ładny obrazek, napiszą dla kogoś wiersz, podarują deskę do prasowania, oddadzą pluszowego misia, którego znaleźli w kartonie na strychu...
- Marzenia są najpiękniejszą częścią ludzkiej motywacji. U dzieci stanowią czynnik motywacyjno-rozwojowy, a u dorosłych mogą być ucieczką od szarej rzeczywistości, dają pocieszenie, ulgę. Poprzez marzenia można uzdrowić psychikę. Zachęcają one do działania i mają sens emocjonalny. Czy się spełnią czy nie, to i tak są czymś wspaniałym i trzeba zachęcać ludzi, żeby nie krępowali się marzyć - mówi Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny.
Jakiś czas temu Rybka pomógł dzieciom z krakowskiego Rodzinnego Domu Dziecka "Mały Książę". Kilkoro z nich zapytałam o marzenia. Bo dziecięce są przecież najbardziej wdzięczne i szczere.
Dzieci odpowiedziały, że "świat byłby szary, jakby nie marzyli" i że "ludzi by nie było", a tak, to mogą "coś zyskać" i "oderwać się od rzeczywistości". Nie boją się swoich marzeń.
Patrycja, siedmiolatka, mówi, że zawsze chce być małym dzieckiem. 9-letnia Karolina marzy, żeby mieszkać w Czasławiu, bo tam jest stadnina koni.
Jaga też chce mieć konia, ale innego niż ten Karoliny. 10-letni Jędrzej pragnie zostać mistrzem w zawodach motocyklowych. Przemek, który ma 14 lat, na razie marzy o tym, aby dostać się do technikum gastronomicznego. Gosia chciałaby mieć pieska - czworonożnego przyjaciela. Jak dorośnie, może zostanie piosenkarką. Jednak najmocniej chce wierzyć w to, że kiedyś wróci do rodzinnego domu.
Bo przecież marzenia czasem się spełniają...
Katarzyna Klimek
DZIENNIK POLSKI, 22.XII.2006r.
Artykuł opublikowano na www.zLotarybka.pl za zgodą redakcji DZIENNIKA POLSKIEGO i autorki.
Prawa autorskie © POLSKI PORTAL MARZEN zLotaRybka.pl DZIEN MARZYCIELA, MARZENIE, MARZENIA Wszystkie prawa zastrzeżone. Opublikowane: 2006-12-29 (7202 odsłon) [ Wróć ] |